Miesięczne archiwum: Grudzień 2014

Zwiedzanie Zamku na Skale

Zamek na Skale znajduje się przy drodze z Kłodzka do Lądka-Zdroju, praktycznie już przed samym Lądkiem, 2,5 km od trasy. Mieści się tam hotel, restauracja, SPA. My mieliśmy gdzie spać i byliśmy już po obiedzie :), więc zdecydowaliśmy się na samo zwiedzanie Zamku.

Zaczęło się od nieporozumienia. Na stronie czytamy, że Zamek można zwiedzać z przewodnikiem codziennie od 10 do 17. Dzwonimy, dowiadujemy się, że można przyjeżdżać do samej 17. O 16:20 wsiadamy do samochodu w Polanicy-Zdroju. Na drodze fatalne warunki, śnieg i mróz, boimy się, że się spóźnimy. O 16:45 dzwonimy, że możemy dotrzeć 5 minut po 17. Pani w recepcji mówi, że to nic takiego, zwiedzanie poczeka.

Dokładnie o 17:02 wchodzimy do Zamku. Dowiadujemy się, że pani przewodnik też właśnie jedzie i się spóźni. Siadamy przy kominku i czekamy. 10 minut, 15, 20. W międzyczasie kolejne osoby mówią nam, że na pewno coś źle zrozumieliśmy, że pani w słuchawce chyba mówiła coś innego, że pani przewodnik wyjechała pięć minut przed piątą i teraz musi wrocić. Wycieczkę po zamku zaczynamy z dokładnie godzinnym opóźnieniem.

Samo zwiedzanie… hmm… Jeśli liczymy na opowieści o rycerzach, sekretnych przejściach i duchach, to raczej wyjdziemy zawiedzeni. Usłyszymy w zamian o renowacji obiektu, obejrzymy kilka pomieszczeń reprezentujących różne style w ornamentyce i architekturze wnętrz i kilka obrazów. Być może pani przewodnik dostosowuje treść zwiedzania do grupy zwiedzającej (my byliśmy tylko we dwoje), ale mimo wszystko młodsze dzieci raczej nie będą takim zwiedzaniem zainteresowane.

Starszym dzieciom spodoba się może „gra terenowa”, którą można za 5 zł dokupić do zwiedzania. Gra polega na chodzeniu po zamku i szukaniu wskazówek, które potem pozwolą na odgadnięcie hasła.

 

Zainteresowanym zwiedzaniem gorąco rekomendujemy telefoniczne umawianie się na konkretną godzinę.

Ceny biletów: 20 zł za bilet normalny, 15 zł za ulgowy. Po wcześniejszym uzgodnieniu możliwe jest także zwiedzanie w języku angielskim lub niemieckim.

Adres: Trzebieszowice 151, Lądek Zdrój.
Strona internetowa: www.zameknaskale.com.pl

Nasza ocena: 3/5. Mogłoby być lepiej, ale jeśli mamy chwilę czasu i jesteśmy w okolicach Lądka, to chyba warto wjechać, obejrzeć Zamek, który prezentuje się po renowacji całkiem ładnie, a może też zjeść coś w zamkowej restauracji, czy własnie przejść się po obiekcie z przewodnikiem.

My nie żałujemy wycieczki. Przy okazji zawitaliśmy do Albrechtshalle, naszej ulubionej kawiarni w Lądku, a wracając z ciastka zobaczyliśmy mknącą przez miasto bryczkę z Willi Marianna :)

Restauracja Karamba, Polanica-Zdrój

Dzisiaj wybraliśmy się do restauracji Karamba w Polanicy-Zdroju. Restauracja znajduje się w samym centrum uzdrowiskowej części Polanicy, na ul. Zdrojowej – popularnym Deptaku.

Zaczynając od pozytywów – w środku ładny wystrój, miłe panie kelnerki, sporo dań w karcie. Ceny nie zwalają z nóg (większość zestawów obiadowych mieści się w cenie 20 – 30 zł). Na jedzenie nie czeka się długo. Aktualnie można też zamówić potrawy świąteczne, jak barszcz z uszkami, pierogi z kapustą i grzybami, karpia, kompot z suszonych owoców czy makowiec, widzimy też na facebookowej stronie Karamby, że takie akcje tematyczne pojawiają się częściej, były na przykład truskawki na Dzień Mamy, szparagi w sezonie szparagowym i biała kiełbasa i jajka na Wielkanoc – super!

A z trochę mniej pozytywnych rzeczy – wpatrywaliśmy się w tę niby obszerną kartę i jakoś nic nie mogliśmy dla siebie wybrać. W końcu stanęło na żurku, makaronie z kurczakiem, sosem curry i parmezanem oraz hamburgerem wołowym z zapiekanymi ziemniakami i surówką. Dania nie były specjalnie niesmaczne, ale niestety można im trochę zarzucić. Makaron jakby niedoprawiony, niesmakujący curry i miejscami to zimny, to gorący (czyżby odgrzewany w mikrofalówce?). Mięso w hamburgerze ani nie smakujące, ani nie wyglądające na wołowinę, pomazane czymś, co wydawało się być jakimś gotowym sosem wyjętym ze słoika (przy czym zupełnie niepotrzebnym). „Zapiekane ziemniaki” kropka w kropkę przypominały te, które w supermarketach leżą w zamrażarkach obok frytek. Nie tego oczekiwałoby się od restauracji. Połączyć na talerzu półprodukty kupione w sklepie można bez problemu samemu w domu. Szkoda trochę, że obok tego fajnego wystroju i akcji sezonowych zapomniano o tym, że to jedzenie jest w restauracji najważniejsze.

Nasza ocena: 3/5.

Adres: ul. Zdrojowa 11, Polanica-Zdrój.

Ogród Bajek, Międzygórze

Podczas wczorajszego pobytu w Międzygórzu wybraliśmy się na spacer do Ogrodu Bajek. Jest to ciekawe miejsce, znajdujące się na drodze na Igliczną. Można więc wejść tam w drodze na szczyt, albo urządzić sobie krótszy spacer, kończący się właśnie w Ogrodzie Bajek.

Według informacji na stronie PTTK (link tutaj), do Ogrodu Bajek można dotrzeć aż na 6 różnych sposobów:
 – z centrum Międzygórza żółtym szlakiem przez Polanę Śnieżną (30 min)
 – z centrum Międzygórza ul. Sanatoryjną, następnie drogą za pensjonatem „Sarenka”, dochodzimy do szlaku czerwonego biegnącego od wodospadu Wilczki, dalej do szlaku dojściowego czerwonego i dalej dojściowym szlakiem czerwonym (40 min)
 – z przystanku PKS ul. Śnieżna lub z parkingu naprzeciw Ośrodka Wypoczynkowego „Gigant” Szlakiem Czerwonego Krasnala (30 min)
 – z przystanku PKS ul. Śnieżna lub z parkingu naprzeciw Ośrodka Wypoczynkowego „Gigant” Szlakiem Żółtego Krasnala (40 min)
 – od parkingu przy Domu „Nad Wodospadem” szlakiem strzałkowym OGRÓD BAJEK (30 min)
 – dojechać drogą do Marianówki i dalej do skrzyżowania pod Igliczną i dalej pieszo szlakiem żółtym w kierunku Międzygórza (20 min)

My zostawiliśmy samochód na parkingu naprzeciwko „Giganta” i mieliśmy tam do wyboru dwie trasy: Szlak Czerwonego i Żółtego Krasnala. Drogi rozdzielały sie już na samym początku. Czerwony Krasnal piął się stromo do góry, podczas gdy podejście Żółtego Krasnala sprawiało wrażenie łagodniejszego (zdjęcie nr 1). Ze względu na śnieg i mróz wybraliśmy łatwiejsze podejście, czyli Szlak Żółtego Krasnala. Jest to szlak polecany osobom z wózkami i na rowerach, tak więc osiągalny dla wszystkich. Żółty Krasnal towarzyszył nam przez całą drogę jako oznaczenie szlaku. W połowie drogi szlak połączył się z czerwonym szlakiem (zdjęcie nr 2), tym biegnącym od wodospadu i tak już zostało do samego Ogrodu.

 

Przed zwiedzaniem kupuje się bilet, w cenie 6 (normalny) lub 4 zł (ulgowy). W środku za to czekają na nas drewniane domki i znane z bajek postacie – Jaś i Małgosia, Pszczółka Maja, Mała Mi, Bolek i Lolek, Krecik, Koziołek Matołek, Shrek i Fiona, Różowa Pantera, Królewna Śnieżka, Kubuś Puchatek i wiele innych. Niektóre pozostały przez nas nierozpoznane (na przykład odziana w róż blond piękność, widoczna na trzecim zdjęciu :)), niektóre potraktowane trochę z przymrużeniem oka, niektórym brakuje kończyny bądź dwóch. Dookoła jest również sporo drewnianych tabliczek z humorystycznymi napisami.

 

Figurki oczywiście nie każdemu muszą przypaść do gustu, są również dość zniszczone. Niemniej przyjemnie przystanąć na chwilę w towarzystwie drzew i ulubionych bohaterów z bajek, i nie mówimy tu tylko o dzieciach. Dodatkowo do Ogrodu nie można dojechać samochodem, więc wizyta tam może być fajną motywacją do spaceru po Masywie Snieżnika.

Nasza ocena: 3/5.

Ogród Bajek otwarty jest od maja do września od 10 do 18, a od października do kwietnia od 10 do 16. Zamknięty jest tylko w jeden dzień w roku – 1 listopada.

Międzygórze i Alpejski Dwór

Międzygórze to niezwykle klimatyczna miejscowość z charakterystyczną drewnianą zabudową, leżąca u podnóża Śnieżnika. Kiedy byłam dzieckiem, Międzygórze nieodłącznie kojarzyło mi się ze śniegiem. Nawet kiedy w całej Polsce drogi pozostawały czarne, na drodze wjazdowej do Międzygórza zaczynała się zima. Śnieg nie zawiódł także w tym roku :)

Na zdjęciach możecie zobaczyć kilka z pięknych budynków Międzygórza – dom wczasowy Gigant, na który składają się dwa obiekty, kolejny drewniany budynek i dwa kościoły, położone niedaleko siebie – kamienny św. Krzyża i drewniany św. Józefa (niegdyś biały, teraz pomalowany na ciemno; my chyba wolimy poprzednią wersję).

 

Jest też 22-metrowy wodospad Wilczki, położony niedaleko drogi – można zostawić samochód na parkingu i dojść do niego w dosłownie kilka minut. Poniżej zdjęcie wodospadu w zimowej aurze i na wszelki wypadek też takie z września, bo w śniegu niewiele widać.

 

Międzygórze jest również dobrą bazą wypadową do górskich wędrówek – można stąd na przykład wybrać się na Śnieżnik czy Igliczną. My w tym roku przespacerowaliśmy się do Ogrodu Bajek, który leży właśnie na drodze na Igliczną.

Po spacerze wybraliśmy się na obiad do restauracji w Alpejskim Dworze. Jest to pensjonat i restauracja leżące trochę na uboczu Międzygórza i pewnie nie znaleźlibyśmy się tam, gdyby nie fakt, że polecano nam to miejsce już kilkakrotnie.

 

W środku miły wystrój i obsługa, a dania podawane są w pięknej ceramice, wykonanej specjalnie dla Alpejskiego Dworu. Restauracja szczyci się tym, że nie wykorzystuje w przygotowywaniu potraw żadnych sztucznych dodatków, nie korzysta także z półproduktów. Na życzenie serwuje się dania bezglutenowe.

W menu przystawki, zupy (rosół, krem z dyni, grzybowa z sandaczem i chrzanowa z boczkiem), 8 dań głównych w cenie od 27 do 55 zł (nadroższe danie to grillowana polędwica wołowa z dodatkami), pierogi, dania dla dzieci, desery i napoje. My wybraliśmy rosół (okazuje się, że można zrobić dobry bez użycia kostki rosołowej!), zupę chrzanową, polędwiczki wieprzowe w sosie grzybowym z kaszą gryczaną i surówką, plastry schabu i boczku z serem, konfiturą cebulową, frytkami i surówką i herbatę. Wszystkie dania były smaczne i świeże, a porcje spore. W karcie kusiła nas także szarlotka, domowy pasztet i prawdziwa lemoniada, ale te przyjemności zmuszeni już byliśmy odłożyć na następny raz.

 

A podczas wizyty w toalecie – niespodzianka. Kafelki z podobiznami najładniejszych budynków okolicy :)

 

Nasza ocena: zasłużone 5/5.

Nie mieliśmy okazji spać w Alpejskim Dworze, ale przeglądając stronę internetową ujęła nas oferta skierowana do gości pensjonatu – lunchbox na wynos z dwoma kanapkami i sałatką z sezonowych warzyw (oczywiście można wziąć też standardowe śniadanie). Jest także możliwość urządzenia ogniska, paintballu czy zorganizowania opieki dla dzieci.

Adres: ul. Sanatoryjna 13, Międzygórze.
Strona internetowa: http://www.alpejskidwor.pl

Restauracja czynna jest codziennie od 13 do 21. W czasie świąt i weekendów zalecana jest telefoniczna rezerwacja stolików.