Archiwa tagu: kłodzko

Tutti Frutti, czyli tradycyjne lody włoskie w Kłodzku

O kłodzkiej lodziarni Tutti Frutti dowiedzieliśmy się ze wpisu na blogu Alabasterfox:

„W przyziemiu kolorowej kamieniczki przy ul. Grottgera, funkcjonuje maleńka lodziarnia, którą prowadzi od przeszło 30 lat pewne starsze małżeństwo. (…) Urocze w tym miejscu jest to, że Ci starsi ludzie naprawdę pracują tam z pasją, której nigdy wcześniej u nikogo nie widziałam. Na efekty naprawdę nie trzeba długo czekać. Nawet ślepiec, odbierając zamówienie, doświadczy ogromu pracy i miłości, jaką Ci ludzie wkładają w to, co robią.”

No cóż, po takiej rekomendacji nie mogliśmy się tam nie udać. Samo miejsce jest bardzo niepozorne – do tej pory nie mieliśmy pojęcia o jego istnieniu, mimo że wielokrotnie przechodziliśmy tuż obok, chociażby przy okazji wizyty w restauracji hotelu Casa D’Oro, który, jak zobaczycie na zdjęciach, znajduje się praktycznie w tym samym miejscu.

Na lody musieliśmy chwilę poczekać, bo maszyna doznała właśnie niewielkiej awarii (a starszy pan, zapewne właściciel, ratował ją z narażeniem życia i zdrowia), jednak nikt w coraz dłuższej kolejce nie okazywal zniecierpliwienia. Zdecydowaliśmy się na opcję „max” za 6 zł za sztukę, która okazała się naprawdę olbrzymia.

Polecamy, jeśli jesteście akurat w Kłodzku i macie ochotę na tradycyjne lody włoskie (i małą wycieczkę w przeszłość przy okazji).

Szynobusem na trasie Kłodzko – Wałbrzych

Podobno trasa kolejowa między Kłodzkiem a Wałbrzychem to jedna z najpiękniejszych w Polsce. Liczne tunele, wiadukty i mosty. Przejażdżkę szynobusem doradziła nam pani przewodnik z Zamku na Skale, o którego zwiedzaniu pisaliśmy tutaj. Postanowiliśmy spróbować.

Trasę obsługują Koleje Dolnośląskie. 2 nowoczesne autobusy szynowe obsługują w ciągu dnia 4 przejazdy z Kłodzka do Wałbrzycha i z powrotem. My wybraliśmy połączenie o 14:41 z Kłodzka Głównego z dojazdem do Wałbrzycha Głównego o 16:03. Wracaliśmy tym samym składem, który o 16:10 wyruszał w drogę powrotną. Oczywiście z racji zimy i tego, że słońce zachodzi teraz krótko po 16, piękne widoki mogliśmy podziwiać tylko w drodze do Wałbrzycha.

Warto wybrać jakiś „luźniejszy” dzień. My jechaliśmy w Sylwestra, dlatego pociąg był niemalże pusty, mogliśmy spokojnie zająć miejsce przy oknie i porobić trochę zdjęć. Niemniej, wraz z upływem dnia na zdjęciach było coraz mniej widoków, a coraz więcej naszych odbić w szybie, co widać w galerii :)

W drodze do Wałbrzycha polecamy zająć miejsce po lewej stronie pociągu – widać tam trochę więcej. Generalnie trasa położona jest dość wysoko, dlatego rzeczywiście od czasu do czasu rozciąga się ładny widok na tereny położone niżej. Jedzie się głównie przez obszary wiejskie, u nas co chwilę na pokrytych śniegiem polach widać było sarny. Po drodze pociąg kilkanaście razy zatrzymuje się przy mniejszych stacjach, często z ciekawymi starymi budynkami dworcowymi, niestety w nie najlepszym stanie. Na tych najmniejszych stacjach zazwyczaj nie ma nawet peronu (tak to przynajmniej wyglądało z wnętrza pociągu), więc jeśli ktoś chciałby jechać z wózkiem, lepiej wsiąść właśnie w Kłodzku czy w Wałbrzychu (i pojechać w drugą stronę).

Trasa jest rzeczywiście ciekawa, chociaż chyba po słowach pani przewodnik i opisach w internecie spodziewaliśmy się jeszcze więcej. Może spróbujemy latem przejazdu w innych okolicznościach przyrody.

Za bilet normalny i studencki (czyli de facto za półtorej osoby) zapłaciliśmy w obie strony ok. 33 zł. Bilet można kupić na stacji w Kłodzku, ale też u konduktora w pociągu, bez dodatkowych opłat.

Nie chcemy tym razem wystawiać oceny, trasa nie jest bowiem z założenia atrakcją turystyczną. Zapraszamy za to do obejrzenia zdjęć.

 

Restauracja Wyspa Piasek, Kłodzko

Restauracja Wyspa Piasek znajduje się na parterze kłodzkiego hotelu Casa d’Oro. Trafiliśmy tam przypadkiem, szukając restauracji w centrum Kłodzka. Wybór takich miejsc jest niestety zaskakująco mały, podczas spaceru przez stare miasto znaleźliśmy jedynie dwie pizzerie. Pierwszą i jedyną prawdziwą restauracją, jaką napotkaliśmy, była właśnie Wyspa Piasek (fakt nieco zaskakujący, jako że hotel położony jest trochę na uboczu).

Menu restauracji nie obejmuje wielu pozycji, są one jednak dość wyszukane. Na szczęście jest też menu z „zupełnie normalnymi” potrawami dla dzieci. Trochę negatywnie zaskoczyła nas mało estetyczna forma menu (zdjęcie można zobaczyć w galerii poniżej).

Do wyboru jest kilka rodzajów zup, dań mięsnych, makaronów i pierogów w wersji wytrawnej. Ceny nie są ani wysokie, ani niskie. Zupę zamówimy za około 10 złotych, za drugie danie z mięsem zapłacimy od 20 do 40 złotych, za makaron około 15, za herbatę 4 złote. Zdecydowaliśmy się na zupę cebulową, makaron cztery sery i kotlet po parysku z buraczkami i pieczonymi ziemniakami. Jedzenie było umiarkowanie dobre, choć bez fajerwerków. Trochę zdziwił nas smak buraczków (kwaśne). Trzeba jednak oddać, że dania ładnie wyglądały.

Wystrój restauracji jest nienachalny i ładny (nie licząc wpomnianego menu i lekko zwiędłych kwiatków na stole), a obsługa pomocna i pozytywnie nastawiona do klientów. Trochę przeszkadzała nam głośna muzyka w lokalu, ale na naszą prośbę zaraz ją ściszono. Goście restauracji mogą skorzystać ze schludnej łazienki znajdującej się przy wejściu do hotelu.

Nasza ocena: 3/5.

Adres: ul. Artura Grottgera 7, Kłodzko.

Podziemna Trasa Turystyczna, Kłodzko

Wczoraj postanowiliśmy odwiedzić Podziemną Trasę Turystyczną. Trasa jest 600-metrowym ciągiem korytarzy i piwnic, znajdującym się pod starym miastem w Kłodzku. Zwiedzanie odbywa się w jednym kierunku, rozpoczynamy na ul. Zawiszy Czarnego, a kończymy na ul. Czeskiej, gdzie można rozpocząć zwiedzanie kolejnego obiektu – Twierdzy Kłodzkiej i znajdujących się pod nią labiryntów (Twierdzę Kłodzko opisaliśmy tutaj).

Podziemna Trasa Turystyczna jest pełna atrakcji. Są tam manekiny przedstawiające dawnych mieszkańców Kłodzka, muzyka płynąca z głośników oraz filmiki i tabliczki opowiadające o różnych aspektach dawnego życia. Duża część ekspozycji jest poświęcona systemowi kar i tortur, co może być drastyczne dla młodszych dzieci.

Początek Trasy nie jest zbyt dobrze oznaczony (pierwsze zdjęcie w galerii), za pierwszym razem udało nam się go przeoczyć i musieliśmy prosić o pomoc mieszkańców Kłodzka.

Bilety są w cenie 12 i 9 złotych. Przejście Trasy zajęło nam ok. 20-25 minut. Zwiedzaliśmy zimą, więc byliśmy ciepło ubrani. Latem konieczne może być zabranie dodatkowych okryć.

Nasza ocena: 4/5.

Adres: ul. Zawiszy Czarnego 3, Kłodzko.
Informacje na temat Trasy znajdują się na stronie: www.klodzko.pl/klodzko/klodzko_15/index.php?option=com_content&view=article&id=66:podziemia&catid=48:zabytki&Itemid=100

 

Twierdza Kłodzko

Zwiedzanie Twierdzy podzielone jest na dwa etapy: zwiedzanie części górnej i podziemnych labiryntów i na takie też części postanowiliśmy podzielić nasz wpis. Podczas zwiedzania można kupić bilet zarówno na jedną z wymienionych części, jak i na obie naraz. My wybraliśmy opcję zwiedzania wszystkiego, co zajęło nam około 2 godzin.

Labirynty:
Od tej części zaczyna się zwiedzanie całości. Labirynty nie są tak naprawdę labiryntami, a chodnikami minerskimi, których łączna długość aktualnie wynosi 7 km. Zwiedza się oczywiście niewielką część z nich, co i tak zajmuje około godziny. Do labiryntów nie są wpuszczane dzieci do lat 5. Panuje tam stała temperatura między 6 a 8 stopni Celsjusza, więc latem trzeba zabrać ze sobą dodatkowe ubrania. My akurat zwiedzaliśmy labirynty zimą, więc było nam w ciepłych kurtkach trochę gorąco.
Zwiedzania labiryntów nie poleca się kobietom w ciąży, osobom cierpiącym na choroby serca i klaustrofobię. Takie zastrzeżenia pojawiają się przy wejściu do każdej trasy podziemnej, ale w tym wypadku dobrze naprawdę wziąć je sobie do serca. Trasa jest wąska i niska, osoby o wzroście 1,70 m i wyższe muszą pokonywać zdecydowaną większość z niej w pozycji pochylonej. Jest też do pokonania długi na 15 metrów chodnik o wysokości 90 centymetrów. Niemalże wszyscy zwiedzający lądują wtedy na kolanach – nie ma co zakładać ulubionych spodni czy torebki, bo rzeczy mogą ulec zniszczeniu.
Dzieciom starszym niż 5 lat trasa może się spodobać – z powodu niskiego wzrostu nie będą miały takich problemów z poruszaniem się jak dorośli. Jeśli jednak obawiamy się, że dziecko będzie się bało, nie ma sensu próbować na siłę, ponieważ podczas zwiedzania nie ma za bardzo możliwości rezygnacji – grupa jest duża, a chodniki wąskie. Momentami w korytarzach jest ciemno.
Nam osobiście ta część zwiedzania nie przypadła zbytnio do gustu. Na trasie nie ma punktów zbiorczych, gdzie można odpocząć i posłuchać przewodnika, nie ma też dodatkowych atrakcji. Jedyną atrakcją jest właśnie poruszanie się wąskim i niskim chodnikiem, co oczywiście dla niektórych może okazać się ciekawym przeżyciem.
Nasza ocena: 2/5.

Część górna:
Zwiedzanie górnej części Twierdzy jest zupełnie innym doświadczeniem. Przede wszystkim dostajemy dużo informacji od przewodnika, który oprowadza nas po zabudowaniach. Dowiadujemy się sporo na temat historii (nie tylko tej odległej) oraz życiu żołnierzy w czasie funkcjonowania Twierdzy. Jest też inscenizacja żołnierskiej sypialni i lazaretu. Podczas przerwy w zwiedzaniu można nabyć pamiątki i obejrzeć dodatkową wystawę poświęconą narzędziom tortur. Ze szczytu Twierdzy rozciąga się bardzo ładny widok na Kłodzko i okolicę. Jest tam jednak dość wietrznie, więc lepiej ciepło się ubrać.
Generalnie zwiedzanie górnej części Twierdzy Kłodzko jest doświadczeniem podobnym do zwiedzania Twierdzy Srebrna Góra – na pewno godne polecenia, ale usłyszane informacje w sporej części się dublują, więc nie ma chyba potrzeby zwiedzać obu miejsc.
Ciekawostką jest, że w Twierdzy Kłodzko kręcono część jednego z odcinków „Czterech pancernych i psa”.
Nasza ocena: 4/5.

Bilety w cenie 18 i 14 złotych obejmują zwiedzanie całości, można też kupić bilet na jedną z dwóch części w cenie 12 i 10 złotych. Zwiedzanie odbywa się wyłącznie z przewodnikiem. Niestety nie można wziąć ze sobą psa.

Adres: Grodzisko 1, Kłodzko.
Strona internetowa Twierdzy: www.twierdza.klodzko.pl